Zachodnia Brama

31
POST BARDA
Nic nie szło po myśli Mehrena. Nieporozumienia sprawiły, że Zara i jego grupa musiały zniknąć z planu, choć z pewnością jasnym było, że jeszcze powrócą, by przeszkodzić mu w osiągnięciu celu. Jednak czy Mehren miał czas, by się nimi przejmować? Netarra i dzieci spali, ale jak długo pozostaną w tym stanie? Krople nasennego eliksiru nie zawsze działały tak samo.

Baltar z pewnością nie spodziewał się, że jego w zasadzie prosta misja skończy się w taki sposób. Gdy odzyskał przytomność i zobaczył nóż, nie pozostało mu nic innego, jak dostosować się do poleceń zbója.

Plan Mehrena wypalił. Kiedy ten czekał na kupca w zaroślach, nie zdarzyło się nic, co mogłoby sugerować, że sytuacja pójdzie nie po myśli skrytobójcy. I tylko kiedy pojawił się Barbuch, a wraz z nim Baltar, pierwszy ruch wykonała grupa obecnie nastawiona wrogo do Merhena - Zara i spółka.

Do Barbucha podszedł nie kto inny, jak Yencir. Ze swojego miejsca Mehren nie był w stanie usłyszeć, co mówił do kupca.

Zachodnia Brama

32
POST POSTACI
Mehren
Oczekiwanie było teoretycznie najgorsze, ale on tak tego nie postrzegał. Miał czas na przemyślenie i analizę sytuacji poprzednich, by wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Najważniejsze uznał teraz trzymanie się planu obecnego, niezależnie od zmiennych. To mogło mu przynieść największe korzyści materialne w perspektywie długofalowej. W tym mieście nic nie szło po jego myśli i tak też kolejny raz się stało. Kupiec pojawił się na horyzoncie i zaraz podszedł do niego pewien mężczyzna, którego rozpoznał. To jeszcze nie był stan, gdzie zamierzał przeklinać demoniczne byty, zwane bogami. Nie wierzył w nich, bo uważał, że przez życie szło się o własnych silach i żadna magiczna siła tego nie zmieni.
Potrzebował podjąć decyzje w kilka uderzeń serca. Jego grupa nie mogła wiedzieć, gdzie ukrył wóz. On był bezpieczny, więc postanowili zdobyć samego kupca. Mogli go śledzić od początku, kiedy Baltar opuścił powóz, w mieście lub oczekiwali tutaj. Użycie powozu powodowało, że ryzykował porwaniem, bo jedna z dziewczyn była raczej strzelcem. By chronić swe interesy, musiał działać zdecydowanie. Tym razem nie było już mowy na szukanie okazji i wykorzystywanie jej. Należało doprowadzić działania do końca, niezależnie od tego, co się stanie.
Zmrużył oczy i musiał zmienić miejsce. Zgodnie z poprzednimi wnioskami, nie mogli wiedzieć, gdzie ukrył wóz. Mogli zacząć go szukać, więc postanowił udać się do nich, przygotowany i uzbrojony w kuszę, sztylety i spryt. Nie zamierzał iść do nich w linii prostej, tylko wybrać nieco okrężną drogę, chowając się w mroku nocy. Zamierzał mimo wszystko mieć ich na oku i szukać innych członków grupy. Na pewno tutaj byli. Szedł tak, a nie inaczej, by nie poznali miejsca, gdzie krył się powóz.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

33
POST BARDA
Plan Mehrena nie wypalił, gdy Yencir przejął kupca. Mężczyzna, choć z całej szajki posiadający najwyraźniej najmniej sprytu, nadrabiał szybkością, gdy w mgnieniu oka najwyraźniej przekonał do siebie Barbucha i łapiąc go za ramię, pociągnął między kamieniczki. Baltar podążył za nimi.

Półelf potrafił kryć się w mroku i poruszać niemal bezszelestnie. Unikając prostych dróg i skrótów, które mogłyby go zdradzić, zbliżał się do mężczyzn.

- To już tutaj. - Usłyszał przyciszony głos Yencira.

Z końca uliczki ciągnącej się między budynkami zobaczył, co przygotowane było po drugiej jej stronie - karoca! Zapewne ta sama, którą Bannie i Sylvia wykupiły za Mehrenowe pieniądze. Niewątpliwie miała posłużyć do przewiezienia Barbucha ku bezpieczeństwu.
Spoiler:

Zachodnia Brama

34
POST POSTACI
Mehren
Odległość pomiędzy nim, a pierwszą przeszkodą to dystans treningowy. Dodatkowo uliczka wąska, dlatego nic dziwnego, że postanowił zrobić użytek z tego, że miał element zaskoczenia po swojej stronie. Patrząc po tym, jak reagowali na śmierć jednego ze swoich towarzyszy ostatnio, ich reakcja będzie odpowiednia, by mógł zbliżyć się dostatecznie blisko. Wycelował w plecy Yencira i wypuścił pocisk z kuszy. Celował mniej więcej w jego korpus. Nawet, jak przeżyje trafienie, nie będzie w stanie dalej walczyć. Strzał w tył powodował, że zazwyczaj ludzie umierali. Zauważył to dawno temu, a jak przeżywali cudem, to mieli problem z oddychaniem, a potem i tak ginęli. Zaraz po tym zaczął piec tak szybko, jak tylko potrafił, odkładając kuszę już podczas pędzenie i wyciągając noże do rzucania. Tak, spodziewał się zaskoczenie od ich strony, które uniemożliwi chłodne działanie, a wtedy on przeskoczy nad ciałem zawady, minie kupca i jego sługę, po czym zacznie atakować dziewczyny przy pomocy rzuconych w nie noży. Nie miał teraz dla nikogo litości. Nigdy nie posiadał tego odczucia, a teraz widział świat w bardzo okrutny sposób. Dawni towarzysze, którzy próbowali go zrekrutować, stali się obecnie przeszkodą, którą należało wyeliminować. Mogli mieć przewagę liczebną, jednakoż on miał element zaskoczenie, a także inicjatywę. Nie mógł sobie pozwolić jej odebrać. Mogli współpracować, a wybrali przeciwstawne kierunku. Konflikt interesów tak właśnie się kończy.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

35
POST BARDA
Strzał w plecy nie należał do najbardziej honorowych sposób na wygranie pojedynku, jednak w tym starciu nie liczył się honor, a skuteczność. Yencir wydał z siebie okrzyk zaskoczenia i zachwiał się, opierając o ścianę, jednak nie upadł.

- Uciekajcie! - Krzyknął, starając się wyszarpnąć miecz z pochwy przypiętej do pasa. Nie było to łatwe, gdy bełt rozdzierał jego grzbiet, powodując ból przy każdym ruchu. Krótkie ostrze w jego dłoniach wciąż mogło sprawić problemy Mehrenowi. Mężczyzna zasłonił soba przejście.

Było łatwym do przewidzenia, że dziewczęta połapią się w sytuacji. Nie było łatwo minąć Barbucha i Baltara, gdy obaj mężczyźni byli rośli i pękaci, a przejście niewielkie. Do tego, tuż za rogiem, czekała Bannie.

Kobieta przechwyciła Barbucha i okręcając go plecami do siebie, przyłożyła sztylet do jego gardła.

- Stój! Stój albo zabiję Mendeliosa!- Ostrzegła.

Mehren nie dostrzegł ani Zary, ani Sylvii.
Ostatnio zmieniony 22 sty 2022, 14:45 przez Wierzba, łącznie zmieniany 1 raz.

Zachodnia Brama

36
POST POSTACI
Mehren
Yencir przeżył strzał z kuszy, choć raczej nie będzie w stanie długo walczyć. Z taką raną był teraz jeszcze większą zawadą, jednak jeśli to miało go powstrzymać, to zdecydowanie nie mogli wiedzieć, że on nie działał tak. Dlatego nie czekał, aż mężczyzna się pozbiera po takim ciosie, bo skoro nadal żył, oznaczało to jedno, trzeba było go dobić. Zwłaszcza że sposobił się do walki. Jakby go to interesowało, zastanawiał się, czy to przez poczucie obowiązku, czy dumę. Niestety, takie myśli dla pechowego członka niedoszłej organizacji nie mogły go uratować. Biegnąc to i zbliżył się do nich na wystarczającą odległość, więc zamierzał go dobić. Miał przygotowane sztylety do rzucenia, więc pierwszy z nich poleciał w kierunku Yencira, a celował w szyję. Dziś będzie krwawa noc.
Dopiero wtedy usłyszał krzyk Bannie i spojrzał w kierunku kobiety. Doskonale wiedział, że to był blef, mający zyskać na czasie. Oni także chcieli doprowadzić sprawę do końca, a mając w pamięci rozmowę z piwnicy, dla nich to było ważne. Tym go nie zatrzyma. Niczym duch, jak to czasem o sobie mówił, zamierzał działać i nie zatrzymywać się, dlatego drugi sztylet do rzucania, przygotowany wcześniej rzucił w jej kierunku. W tę część, którą najwięcej wystawia. Głowa, bo była wyższa od kupca i najłatwiej w nią wycelować. Jeśli miałby lepsze światło, pewnie próbowałby rzucać w rękę, ale w tych warunkach musiał po prostu wybierać te miejsca, które były najłatwiejsze do trafienia. I tak też zrobił w tym wypadku.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

37
POST BARDA
Yencir nie stanowił wyzwania, gdy ledwie łapał oddech z bełtem utkwionym w płucach. Jego klatka piersiowa unosiła się w krótkich podrygach, a Mehren mógł spodziewać się, że krew zalewała mu płuca i walczył, by przetrwać choć jeszcze parę chwil.

Nóż podążył ku celowi, jednak Yencir próbował go uniknąć i nóż, zamiast uderzyć go w szyję, minął jego kark o milimetry i odbił się od muru. To nie miało jednak znaczenia, bo mężczyzna opadł na kolana, najwyraźniej przegrywając walkę z raną. Zaczął rzęzić, gdy krew zalewała mu drogi oddechowe.

Mehren nie wziął pod uwagę, że choć w okolicy nie było Zary i Sylvii, a przynajmniej nie pokazywali swojej obecności, to wciąż pozostał Baltar. Widząc, że Mehren szykuje się z nożem na jego pana, pchnął go akurat wtedy, gdy półelf rzucał...

Nie sposób było wycelować porządnie, gdy ciało zostało pchnięte na mur. Mehren wypuścił z dłoni nóż, a ten poleciał w kierunku Bannie i Barbucha, jednak trafił tego drugiego, wbijając się w szyję, tuż nad obojczykiem.

Bannie odepchnęła od siebie kupca, a ten padł na ziemię, wciąż żywy, jednak z pewnością niezbyt długo.

- Ty gnido..! - Warknęła dziewczyna, łapiąc za sztylet, gotowa do walki, choć jeszcze nie atakowała. - Obojgu nam na nim zależało!

Jedynie Baltar nie chciał rozmawiać.

- Panie! - Jęknął, a następnie rzucił się na Mehrena. Bez broni - z pięściami.

Zachodnia Brama

38
POST POSTACI
Mehren
Wszystko potoczyło się tak szybko, że efektem jest utrata przez niego wszystkich opcji. Śmierć kupca niweczyło to, co chciał osiągnąć. Jego przygotowania poszły na marne, więc nie zamierzał już się powstrzymywać. Odskoczył do tyłu, by wyciągnąć noże przeznaczone do walki w zwarciu.
- Mylisz się. Ja miałem plan, wy po prostu byliście krótkowzroczni i zbyt głupi, by współpracować. - Stwierdził jednie i postanowił zaatakować najpierw pechowego lokaja. Na początku wymierzył kilka pchnięć i cięć, których zadaniem było sprawdzenie reakcji na broń. Jako że posługiwał się dwoma rękami w walce, było to wygodne w tak małym miejscu. Jak zabić jego przeciwnika? Na początku pozwolić mu zaatakować i podczas unikania uderzeń, wymierzyć ze sztyletów proste cięcie w jego nogę oraz szyję. To pierwsze miało być zmyłka, która spowoduje, że tamten odskoczy, a wtedy doskakując, wykona drugie. Cały czas spoglądał na Bannie, która w reku miała sztylet do rzucania i był gotów unikać, bądź odbić własną bronią spodziewany atak w jego stronę.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

39
POST BARDA
Barbuch złapał się za szyję, przyciskał ręce do tchawicy, którą zalewała krew. Z wybałuszonymi oczyma i czerwieniejącą twarzą, złapał za nóż i wyciągnął go, co zaowocowało fontanną krwi, a kolejne fale płynęły wraz z ostatnimi skurczami serca kupca. Bannie puściła go, a mężczyzna upadł na ziemię, wijąc się w konwulsjach i barwiąc piach przesmyku, nim nie wykonał już żadnego ruchu, oddając ducha bogom.

- My też mieliśmy plan! - Krzyknęła Bannie, ale jej spojrzenie powędrowało ku Yencirowi. Zdawała się rozumieć, że w żaden sposób już mu nie pomoże.

Mehren był zdecydowanie lepiej wyszkolony w walce aniżeli lokaj Baltar. Mężczyzna miał ciężkie pięści, jednak nim te zdołały dosięgnąć półelfa, polała się posoka i zabójca mógł dopisać sobie kolejny numer w liście tych, których pozbawił życia. Lokaj upadł obok swojego pana, podobnie jak i on krwawiąc na ziemię zaułka.

Bannie skorzystała z zajęcia Mehrena lokajem, wskoczyła na wóz i popędziła konie. Wóz ruszył.

Zachodnia Brama

40
POST POSTACI
Mehren
Nie przejmował się już kolejnym trupem. To już było ciało, które niewiele mogło mu powiedzieć. Uważał jedynie, by nie poślizgnąć się na krwi i nie wdepnąć w kałuże z niej. Nie zamierzał zostawiać z sobą krwawych śladów. Gwardziści nie mieli prawa rozwiązać tej sprawy. Dlatego im mniej dla nich śladów, tym lepiej. Nikt im nie opowie o wydarzeniach z tego dnia. I o to chodziło. Dlatego wybrał się w bieg za Bannie. Nie miał szans dogonić powozu i nie zamierzał tego zrobić. Wyciągnął bełt ze skrytki. Załadował kuszę i jeśli koń jechał cały czas prosto i nigdzie nie próbował skręcić. Ustawił się tak, by mieć linie strzału pod kątem, bo inaczej się nie da i wycelował w zwierzę. To i tak był trudny strzał. Małe szanse, że zabiję konia. Nie tym rodzajem bełtu. Liczył bardziej na jego szok, ból i wywrócenie powozu, gdzie dziewczyna spadnie i będzie mógł do niej dopaść. Największe szanse miał jednak na ranne zwierze i ślady krwi. Jeśli jakimś nie dorwie jej, plan zdecydowanie będzie miał inny. Takie już było życie.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

41
POST BARDA
Zaułek spłynął krwią. Ciała trzech mężczyzn zostały między kamieniczkami, stanowiąc brutalny dowód tego, co zaszło między Mehrenem, drużyną Zary i bogom ducha winnym Barbuchem i jego nieszczęsnym lokajem.

Wizg zwierzęcia przeciął powietrze, gdy bełt utkwił w jego zadzie. Koń zboczył z wcześniej obranej drogi i odbił ku śnianie kamienicy, w stronę przeciwną do rany, by boleśnie obić się o mur. Bannie zachwiała się na koźle i spadła na piach ulicy.

Tym razem to dziewczyna miała szczęście. Ulice były patrolowane i wkrótce Mehren usłyszał kroki za sobą.

- Stać! - Krzyczał jeden z dwójki strażników, którzy patrolowali okolicę. - Stać!

Zachodnia Brama

42
POST POSTACI
Mehren
Sytuacja bardzo szybko się zmieniała. Strzał mu wyszedł, jednak hałas, jaki spowodował koń, przyciągnął uwagę. Miał dwie możliwości tak naprawdę. Pierwsza to dopaść Bannie i ścigać ją, by wymierzyć sprawiedliwość, ryzykując jednak tym, że zostaną złapani. Inną było ukrycie siebie, by inszego dnia wytropić ich i dokończyć swego dzieła. To nie był dobry czas, by ryzykował. Miał możliwość wycofania się w ciemności, która ukryje go przed wzrokiem innych i zamierzał z tej okazji skorzystać. Jedną osobę z ich grupy pozbawił życia, pozostały trzy inne. To była ich kara, że będą w swoich głowach, mieli świadomość, jak się skończyło zadzieranie z nim.
Dlatego udał się w uliczki, by zgubić strażników. I tak będą zajęci ofiarami, jakie tutaj mieli. Jego plan był prosty, bo nie było tutaj potrzeby komplikować sytuacji bardziej. Przedmieściami planował wędrować i wrócić do kryjówki tamtych po swoje rzeczy. Nie miał w nich nic istotnego, co prawda, ale nie zostawi ich im.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

43
Pozostawiwszy Bannie na pożarcie strażnikom, Mehren uciekł między budynki. Szybko udało mu się zgubić pościg i zniknął w cieniach, uciekając przed wszelkimi podejrzeniami odnośnie śmierci trójki nieszczęśników, którzy stanęli na jego drodze.

Nie było problemem znaleźć drogę z powrotem, do kryjówki jego niedawnych kompanów. I choć wydawało się, że powinni opuścić to miejsce, a wcześniej zabrać ze sobą rzeczy Mehrena, nie mieli czasu, by dostać się do swojej siedziby. Torba, którą pozostawił półelf, była na swoim miejscu.
Dzięki swoim działaniom w Ujściu Mehren uczy się nowych rzeczy:
Bójka +1
Kusze +1
Przebiegłość +1

Gratulacje!
- Kotek myszki szuka? - Głos pojawił się jakby znikąd. Półelf nie zdążył zlokalizować, skąd pochodzi, gdy zrozumiał, że to nikt inny, jak Sylvia. - Spokojnie, jestem po twojej stronie. Słyszałam wszystko od Zary.

Niziołek wyszedł zza skrzyń, gdzie dotąd się chowała.

Zachodnia Brama

44
POST POSTACI
Mehren

Popatrzył na Sylvie i musiał przyznać, że dziewczyna potrafiła się ukrywać, a jej talent do otwierania zamków był spory. W pierwszym odruchu chciał ją zwyczajnie zabić, ale powstrzymał się. Na początku sprawdził, czy wszystko jest na swoim miejscu, a potem już narzucił ją na plecy. Zastanawiał się, czy ją odprawić, bo mogła być pułapką zastawioną na niego, ale Zara nie wydawał się taki inteligentny. Musiał się liczyć z tym, że była szpiegiem, więc będzie postępować ostrożnie.
- W takim razie nie wiesz wszystkiego. W powozie nie było celu, tylko jego żona i dzieci, które i tak nic by nie powiedziały. Wyobrażam sobie minę strażników, gdyby planował je dostarczyć. - Stwierdził jedynie i popatrzył na nią. Był jednak odrobinę ciekawy tego, że ona tu na niego czekała.
- Yencin nie żyje, zabiłem go. Bannie bym dopadł, ale straż się pojawiła i nie zamierzałem ryzykować. Pozostaje pytanie, dlaczego się z nimi rozdzieliłaś, bo bycie po mojej stronę jest dość mało przekonującym argumentem.- Powiedział to tylko po to, by sprawdzić jej reakcje. Niby była po jego stronie, ale on był z twardej gliny ulepiony. Pytanie, czy ona nie zmieniła stron dla zysku. Chciwość to silne uczucie.
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Zachodnia Brama

45
POST BARDA
Sylvia w żadnym wypadku nie wydawała się zachowywać podejrzanie. Wręcz przeciwnie, jej otwartość zadziwiała. Musiała być bardzo pewna siebie lub też posiadać spore zdolności aktorskie.

- To gdzie był cel? Przemknął nam pod nosem? - Zdziwiła się, unosząc lekko brwi. - Sprytnie. Dobrze zrobiłeś, że pozbyłeś się Yencira. Tylko nas spowalniał. - Przyznała z rozbrajającą szczerością. - Bannie byłoby szkoda, potrafi więcej, niż pokazuje. - Uniosła dłoń do ust, by postukać się krótkim palcem w wydatną wargę. - Powiedzmy, że miałam pomóc Bannie w obławie na ciebie, ale skoro tu jesteś, najwyraźniej się nie udało. Zara i reszta są skończeni. W Ujściu potrzebujemy kogoś takiego, jak ty. I ja.

Sylvia zbliżyła się bez cienia strachu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ujście”