Port w Ujściu

91
Zagrożenie bójki w naszych szeregach zostało chyba rozwiązane, co, szczerze mówiąc, mnie cieszyło. W najgorszym wypadku mogliśmy stracić dwójkę towarzyszy, a to utrudniłoby nam wykonanie zadania. Nie czułem do nich jakiegoś przywiązania, w końcu poznaliśmy się kilku minut temu. Wolałbym jednak by osoby, które będą ochraniały moje plecy nie były poobijane i skłócone już na początku walki. Wysłuchałem informacji dotyczących ilości przeciwników. A więc przewaga liczebna co? Z ust wyrwało mi się ciche westchnięcie. Nie lubiłem mieć pod górkę, pocieszający był jednak fakt, że nie byli jakoś wybitnie uzbrojeni.
Kwestię zwierzątek postanowiłem przemilczeć i skupić się na zadaniu. Nie byłem w nastroju na przytyki, szczególnie, że któreś z nich mogło się obrazić i wbić mi sztylet w plecy. Niestety szybko napotkaliśmy pierwszą przeszkodę, w postaci zamkniętych, tylnich drzwi do burdelu. Westchnąłem, patrząc jak drużyna rozdziela się niczym w rasowym opowiadaniu horroro-podobnym. Zacząłem się rozglądać, by sprawdzić czy któreś okno w budynku było otwarte lub uchylone. Nie chciało mi się wyważać drzwi ani wchodzić głównym wejsciem.

Port w Ujściu

92
POST POSTACI
Kertug
Towarzystwo było bardzo kolorowe. Mieli praktycznie pełen przekrój ras, do wyboru do koloru. Ten brakujący goblin byłby idealnym dopełnieniem. Ale nawet bez niego zabawa zapowiadała się przednia. Jakby tego było mało, Hareon postanowił sprawdzić, jakie są limity tej grupy przed samounicestwieniem. Jego splunięcie prawie zapoczątkowało bijatykę, ale krasnolud był jeszcze w stanie utrzymać ich jakoś w ryzach. A szkoda. Kertug prychnął ze śmiechu i wyszczerzył swoje kły, czekając, która ze stron pęknie jako pierwsza. Elf, mimo że był malutki, to jednak miał jaja. Wcześniej można było sądzić, że jego słowa to przechwałki, ale teraz udowodnił, że jak chce, to potrafi narobić bałaganu. Jak na kogoś, kto tak przypomina człowieka, potrafił pokazać, na co go stać.

Zabawa nie mogła ich jednak ominąć. Podkręceni małą kłótnią ruszyli do burdelu. Wszyscy z nich chyba tylko czekali, aż zacznie się rozróba, a najbardziej czekał na to ork. Gdy dotarli do tylnego wejścia, Kertug sięgnął po swój topór. Trochę za duży jak na walkę w środku budynku, ale przynajmniej nie była to jaskinia. Najwyżej przetnie jakiś mebel przypadkiem albo walnie we dwóch osiłków jednocześnie. Żadna strata.

-A wy gdzie? Wchodzimy!- Zablokowane drzwi zmartwiły większość ich drużyny, na tyle, że szybko zaczęli zmieniać plany. Każdy ruszył w swoją stronę, a ork z toporem nieco rozłożył ręce ze zdziwienia. Taka mała przeszkoda już ich powstrzymała? Skoro nikt jednak nie kwapił się do tego, aby jakimiś sztuczkami otworzyć zamknięty zamek, to trzeba było otworzyć go w nieco bardziej niecywilizowany sposób. Solidny kopniak wylądował prosto na środku drzwi. Kertug nie miał zamiaru się patyczkować i z buta spróbował wyważyć wejście sobie oraz tym, którzy zostali. Nie planował jednak odwracać się oraz czekać na to, co zrobią inni. Poszedł przodem, nawet sam, jeśli inni mają lepszy plan.

-Witam wszystkich! Czy jest ktoś chętny na małe rąbanko?- Bez żadnych ceregieli, z podniesionym głosem, zakomunikował swoją obecność w środku. Chciał zawołać do siebie tych strażników i ochroniarzy, a gdy tylko jakiegoś dostrzegł, zaraz zechciał poczęstować go swoim toporem. Oszczędzić mieli Różyczkę, więc prewencyjnie postanowił wyrzynać w pień jedynie przedstawicieli płci męskiej.

Port w Ujściu

93
POST POSTACI
Hareon
Ech, jakim cudem takie szczury, jak ludzie rozpanoszyli się tak po świecie? Przecież głowa temu idiocie służy chyba tylko po to, aby mu deszcz flaków nie zalał. Można by pomyśleć, że zabijając takiego głąba przysługuję się rodzajowi ludzkiemu. W końcu ludzkość nagle staje się bez niego inteligentniejsza. Na razie jednak musi pozostać głupsza zachowując tego imbecyla. Skoro krasnal mówi, że bić możemy się po zleceniu, to będziemy się bić po zleceniu. Teraz natomiast trzeba powyrzynać ludzkie kurwy.

Prawie cała drużyna rozpierzchła się nie czekając na jakąkolwiek komendę. Cóż, zmniejsza to nasze szanse na sukces. Ja jednak o swoją skórę się nie obawiam, a i sukces misji nie jest dla mnie specjalnie istotny. Skoro więc z miejsca zapanował chaos, to go podtrzymam. Niby mógłbym iść za orkiem przez wyważone drzwi, ale po co? Dużo ciekawiej będzie bawić się w pojedynkę.

Zawodzę niczym mewa, aby zmienić się w tego ptaka, po czym wlatuję na drugie piętro i szukam jakiegoś otwartego okna. Gdy takie znajdę, wlatuję przez nie do środka i wracam do formy ludzkiej.

Port w Ujściu

94
POST BARDA
Wbrew założeniom mężczyzn nikt się nie rozpierzchał we wszystkie strony, a jedynie Pleszka, elfka wspominająca raz czy dwa o Corym zniknęła w cieniu. Pół-orczyca i człowiek czekali na decyzję reszty, która także nie była zgodna co do sposobu wkroczenia do środka. Hareon, idąc śladem swej kuzynki, wydał znikąd wyjątkowo dobrze imitowany odgłos mewy, po krótkiej chwili na oczach zebranych przeistaczając się w takową, trzepocząc skrzydłami i unosząc się w powietrze. Oczami ptaka druid ujrzał faktycznie jedno rozpostarte na oścież okno, którego okiennice latały w obydwie strony. Wlatując tam i zamieniając się z powrotem w pół-elfa, ujrzał on tę samą elfkę, co przed chwilą, która właśnie podrzynała gardło nagiemu mężczyźnie. Skulona w rogu łóżka obnażona Leśna Elfka widząc kolejnego nieproszonego gościa tym razem wrzasnęła na cały głos, na co Pleszka skrzywiła się nieznacznie. — Zajmij się tą kurwą, ja idę szukać Cory'ego.

Tymczasem Kertug nie czekał na niczyje zaproszenie i najzwyczajniej w świecie postanowił wyważyć przeszkodę, jaką były drzwi. Te wyleciały z zawiasów i poleciały na drugą stronę małego korytarza, przewracając coś, co niewyraźnie krzyknęło. Zauważył to jednak jedynie Erestor, ponieważ ork i reszta mięśniowej bandy zwalili się natychmiast przez framugę.

Kertug zaaferowany wkroczeniem do środka krzyknął, dopiero w korytarzu zauważając czających się za drzwiami ludzi — którzy naraz zamachnęli się w stronę wojownika, jeden nabitą gwoździami pałką, drugi zardzewiałym mieczem. Stojący po lewej byczek z bronią tnącą zamachnął się i przejechał po kirysie Kertuga, wydając przy tym niemiłosiernie nieprzyjemny dźwięk. Zasadzający się na niego z prawej także trafił pechowo, lądując pałką prosto na jedynym naramienniku najemnika. Za jego plecami była zaś kolejka do upuszczania krwi wrogom.

Erestor widział znad ramion Kertuga, że obok wyważonych drzwi leżała kusza. Drewno wkrótce poruszyło się i zaczął wygrzebywać się stamtąd człowiek.
Spoiler:

Wróć do „Ujście”

cron