[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

46
POST BARDA
Ah, sztylet. Tak to już niestety bywało, że w niekontrolowanym przypływie złości, człowiek łatwo potrafił nieraz zapomnieć o bożym świecie. Zwłaszcza naturalnie porywczy oraz żyjący zbyt krótko, żeby w pełni zdołać sobie uzmysłowić, jak felernie potrafiło się to czasem skończyć. Całe szczęście, nawet mimo braku broni krótkiej, za którą może będzie jeszcze miał okazję rozejrzeć się w nieco mniej naglących okolicznościach, Marvin wciąż miał przy sobie miecz. Choć, jak już sam zauważył, o ile zamierzał walczyć długim ostrzem w niezbyt przestronnym korytarzu, lepiej, aby ostrożnie miarkował swoje ruchy.
Śmiechy stopniowo ucichły w miarę obelg rzucanych przez łowcę i gdy mężczyzna powoli zaczął się zastanawiać, czy czarty aby nie zamierzają ukrywać się dopóty, dopóki to jemu nie skończy się wreszcie cierpliwość, po jaskini echem rozeszły się agresywne warkoty, więcej szczękania metalem oraz syki.
Wreszcie zza chmary grzybów rosnących w pobliżu wodospadu, wyłoniła się niewysoka sylwetka stworzenia o długich, spiczastych uszach, szczupłej, ale umięśnionej budowie oraz szerokich, uzbrojonych w pazury łapach. Gdy czart wyszedł na gołą, uklepaną ziemię tuż przed wejściem do jaskini, będącej dobrze oświetloną przez wysokie kapelusze ponad nią, łowca mógł wreszcie dostrzec, co tak irytująco podzwaniało przez cały ten czas. Przedramiona oraz szyję stworka przyozdabiały grube łańcuchy. Czart sam w sobie przypominał dziwne połączenie gremlina i goblina, choć zdecydowanie dodano do niego więcej ostrych pazurów i groźnie wyglądającego uzębienia. Miał krótką, zielonkawą szczecinę, niewielki nos i krwiście czerwone oczy. Rozplątując łańcuch z prawego przedramienia i chwytając za jeden jego koniec, agresywnie strzelił nim niczym biczem o sklepienie pod sobą, wydając z siebie prowokacyjny wizg. Nie wyglądało na to, żeby był dostatecznie głupi, by dać się zwabić do przejścia, ale najwyraźniej rozumiał z ludzkiej mowy dostatecznie wiele, aby wiedzieć, kiedy się go obrażało.
Spoiler:

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

47
POST POSTACI
Marvin
-Ale jesteś paskudny! rzucił łowca z pogardą w głosie chcąc sprowokować stwora by ten wszedł w korytarz, ale ten ani o tym myślał.
-wiec tak stawiasz sprawy? powiedział łowca wychodząc naprzeciw czartowi, trzymając miecz mocno w dłoni przeciął nim kilka razy powietrze jakby szykując się do nadchodzącej walki, czuł jak jego ręce się pocą, czuł jak pot spływa mu po czole, serce łowcy biło głośno, mocno, szybko

-No chodź brzydalu! Pokaż co potrafisz ! dołączył kolejną obelgę mając nadzieję że ta sprowokuje stwora by ten zaatakował pierwszy. Mówiąc te słowa przyjął pozycję obronną, wychylając miecz do przodu schylając się z lekka i będąc gotowym na nadchodzący atak.
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

48
POST BARDA
Ryjąc w miejscu długimi pazurami stóp, gremlinopodobny stwór coś zacharczał, coś zachrząknął aż wreszcie wydał z siebie paskudnie wysoki wizg, od którego aż puchły uszy, a zamieszkujące grotę, pobliskie nietoperze zerwały się do lotu. Niczym na wezwanie, zza głazu nieco na lewo wyskoczyło niewysokie stworzenie o długiej, smukłej budowie. Trzymając się nisko przy ziemi, długimi susami pokonało dystans między kamieniem, a stojącym pośrodku niecki czartem. Jak się okazało, przypominało wyjątkowo przerośniętego szczura (sięgającego Marvinowi do kolan) i dosiadane było przez znacznie mniejszego gremlino-demona. To właśnie, czterołape zwierze towarzyszyć musiało pozostałej dwójce podczas ich szabrowniczych wypraw na pola starego rolnika.
Spoiler:
Większy stwór warknął na mniejszego, mniejszy odwarknął coś z kolei większemu, co skończyło się gwałtownym uderzeniem łańcucha o sklepienie i agresywnymi posykiwaniami ze strony szczurzyska. Argumentacja musiała na tym etapie dobiec końca, ponieważ dwa zielone łby zaraz po tym skierowały się w kierunku Marvina.
Mniejszy z dwojga uderzył wreszcie bosymi stopami o boki dosiadanego zwierza, by to jak raz z dzikim piskiem i pianą na pysku ruszyło prosto w stronę wyjścia z jaskini. Choć dosiadający szczura potworek nie wyglądał na uzbrojonego, a swe wysiłki skupiał raczej na kontrolowaniu wodzy, Marvin nie mógł mieć pewności, czy nie chowa w zanadrzu jakiej paskudnej sztuczki. Tak czy inaczej, choć nie udało mu się sprowokować większego z czortów, oto pierwszy przeciwnik ruszył prosto na niego.
Znajdujący się w polu zasięgu miecza szczur, od razu rozwarł szeroko paszcze, uzbrojoną w długie siekacze oraz masą mniejszych, ostro zakończonych ząbków, gotów dopaść i wbić się w nogi łowcy.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

49
POST POSTACI
Marvin
Wielkie było zdumienie łowcy gdy ujrzał, czarta jadącego, na innym czarcie lekko mówiąc nie spodziewał się takiego widoku, prawdę mówiąc po demonach można się spodziewać wszystkiego, ich gatunki są tak zróżnicowane że nie sposób ich opisać, mnogość ich kombinacji spędza sen z powiek niejednemu, pragnącemu opisać ich rodzaje, choć jest to zadanie niezwykle trudne, wręcz niemożliwe nadal są na tym świecie ludzie pragnący to opisać, jakże pomocna Marvinowi była by taka wiedza.
-Aha czyli teraz nawet mają jebaną kawalerię!?powiedział sam do siebie patrząc na demonicznego jeźdźca oraz jego rumaka ,jeśli to szczuropodobne coś można sklasyfikować jako rumaka.-Jeszcze może zaraz trebusze wyprowadzą? Albo jebane katapulty?!
Plan Marvina powiódł się, chociaż nie do końca tak jak się spodziewał, bowiem nie ten demon którego prowokował ruszył pierwszy, ale jak to mawiają lepszy rydz niż nic. łowca ścisnął mocno w dłoniach rękojeść miecza, wypuścił powietrze z płuc, po czym zaczął czekać aż bestia zbliży się do niego na tyle by ten mógł odskoczyć w bok, na tyle by bestia go nie dosięgła a zarazem tyle by móc dosięgnąć mieczem jeźdźca i ściąć mu łeb jednym czystym cięciem.
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

50
POST BARDA
Podczas gdy większy z humanoidalnych czartów obserwował dalszy przebieg zdarzeń z bezpiecznej odległości, jego mniejszy kamrat mocniej wbił stopy pod boki szczurzyska, które w odpowiedzi wykonało błyskawiczny sus w stronę potencjalnej ofiary. Szczęściem Marvina, był on nieco szybszy niż sam zwierz i na pewno znacznie lepiej zorganizowany niż jego właściciel. Zwinnie wykonał zaplanowany wcześniej unik, a następnie wyprowadził cios.
Dosiadający swego szczurowatego wierzchowca demon nie miał czasu wydać z siebie choćby najdrobniejszego piśnięcia, zanim klinga zatopiła się w jego szyi, gładkim cięciem oddzielając łeb od korpusu, który z głuchym uderzeniem upadł metr dalej i potoczył się w cień. Zaciśnięte na wodzach w pośmiertnym spazmie łapki kompletnie wytrąciły gryzonia z równowagi, gdy jego jeździec przewalił się przez bok, ciągnąć je po drodze za sobą. Warcząc, sycząc i piszcząc wściekle, zwierze miotało się dziko po kamiennej posadzce u podnóża schodów, desperacko usiłując wyrwać i wyswobodzić. Łowca miał teraz szansę, aby dobić i je, jednak zanim w ogóle się na to zdecydował, spostrzegł kątem oka, że uzbrojony w długi łańcuch gremlinopodobny zaczął się ostrożnie wycofywać. Istniała szansa, że jeśli Marvin nie wykorzysta okazji i nie zaskoczy przeciwnika, tamten zdecyduję się umknąć i licho wie, czy tym razem da się wywabić równie łatwo co poprzednio. Szybka porażka rodaka najwyraźniej uświadomiła czarta, że stawanie oko w oko z łowcą na równych warunkach nie działało na jego korzyść.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

51
POST POSTACI
Marvin
To było czyste cięcie, dokładnie takie jak zaplanował Marvin, gdy ostrze przeszło przez ciało demona dekapitując je, twarz łowcy przyzdobiła plama krwi. Widząc jak rumak, już na szczęście bezgłowego przeciwnika, wierzga w panice, Marvin chciał ruszyć ku niemu lecz nie mógł zapomnieć o drugim demonie, tym okutym w łańcuchy.
Na pozór cwany, uderzający łańcuchami o ziemię czart najwyraźniej stracił wolę do walki widząc dekapitację swojego pobratyńca, łowca stanął przed ciężkim wyborem dobić rumaka, czy ruszyć za czartem z łańcuchami.
Oceniając na szybko sytuacje Marvin stwierdził że zapewne większym zagrożeniem dla pobliskiej ludności będzie potwór z łańcuchami, czworonóg nie wydawał się nazbyt inteligenty i bez swojego pana zapewne nie był by w stanie wyrządzić dużych szkód, co innego ten wyglądający na potrafiącego logicznie myśleć
Jak pomyślał tak zrobił, zostawił za sobą czworonoga a ruszył z mieczem w ręku za humanoidem, łowca wzniósł miecz w górę by zadać zabójczy cios, zanim stwór zdąży uciec w ciemność.
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

52
POST BARDA
Podczas gdy szczurza abominacja wciąż miotała się w rozpaczliwych próbach wyrwania z uprzęży, popiskując coraz to żałośniej przez swoją niefortunną pozycję, kierujący się wprost na czarta łowca dostrzegł jego zdenerowanie. Co dziwne, zamiast skupiać się na głównym zagrożeniu, jakie niewątpliwie stanowił on sam, zielona bestyjka rozglądała się chaotycznie i nerwowo na wszystkie strony. Dla Marvina była to oczywiście świetna okazja do ataku, z czego też zamierzał zresztą zaraz skorzystać. Zanim jednak miecz zdołał opaść, ziemia pod stopami obydwojga zadrgała niebezpiecznie, wzburzając w powietrze lekkie tumany kurzu. Gwałtownie wytrącony z równowagi wojownik o mało co nie wypuścił miecza ze spoconej dłoni, choć musiał mocno zacisnąć palce i prędko opuścić klingę, jeśli nie chciał ryzykować możliwością samookaleczenia.
Podenerwowany demon zaskrzeczał i przycupnął nisko przy ziemi, dziko miotając ślepiami na prawo i lewo. W tym samym momencie Marvin usłyszał za sobą odgłos pękającego podłoża, a następnie dziki pisk i obrzydliwy gruchot łamanych kości. Gdy zdezorientowany obrócił się lub zerknął przez ramię, w miejscu, w którym pozostawił zwłoki pierwszego czarta oraz przerośniętego szczura, była już tylko wyrwa w twardej ziemi oraz nieładny rozbryzg krwi w jego pobliżu.
Ziemia ponownie zatrzęsła się, lecz tym razem łowca był w stanie dostrzec, że nie było to bynajmniej typowe trzęsienie ziemi. Co prawda nie miał okazji takowego nigdy wcześniej doświadczyć, lecz gdy tylko dobrze się przypatrzył, dostrzegł, iż grunt nieznacznie uwypuklał się i opadał pod ich stopami, wprawiany w drgania przez coś, co niewątpliwie poruszało się pod powierzchnią.
Trzęsienie całe szczęście ustało niemal tak samo szybko i gwałtownie, jak nastąpiło. Korzystający z dezorientacji swego oponenta demon, błyskawicznie poderwał się, ryknął ostrzegawczo w stronę łowcy, a następnie dał nogi między wysokie grzyby. Prosto w stronę... Światła? Tak, coś w oddali zdecydowanie błyszczało. Był to jednak inny blask niż ten, jakim emanowały rosnące dookoła grzyby. Przypominało do bólu światło dnia, aniżeli cokolwiek innego, co przecież nie powinno mieć miejsca. Grota znajdowała się zdecydowanie zbyt głęboko, aby mógł do niej dotrzeć podobnie intensywny, choć trudny w pierwszej chwili do dostrzeżenia przez ilość piętrzących się dookoła głazów oraz grzybów blask.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

53
POST POSTACI
Marvin
Łowca sam nie wiedział, czy powinienem się bać czy cieszyć, jakby nie patrzeć, potwór pod ziemią pozbył się szczura za niego, ale czy podziemne bydle skończy tylko na szczurze? Czy nadal będzie głodne, nie było czasu by się nad tym zastanawiać.
-hehe jakbyś nie był czarcim skurwesynem pomyślał bym że mnie ostrzegasz.odpowiedział demonowi na jego ryk, tuż przed jak ten postanowił ratować się ucieczką, długo się nie zastanawiając Marvin ruszył za nim.
demony jeżdżące na sczurach, teraz to bydle pod ziemią już mnie chyba nic nie zdziwi w tym zleceniu, chce mieć już to za sobą .biegł za demonem prowadząc monolog w myślach, z pewnością nie był gotów na gigantyczne stwory pod ziemią, miał tylko nadzieję że potwór nie nabierze ochoty by zjeść i jego .
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

54
POST BARDA
Połacia grzybów oraz liczne formacje skalne to gęstniały, to znowuż przerzedzały się, od czasu do czasu zmuszając łowcę do przeciśnięcia się miedzy nimi lub też wspięcia na nieco wyższe kondygnacje tylko po to, aby ponownie musieć z nich schodzić. I wszystko to tylko po to, aby móc dalej przeć przed siebie.
W trakcie pogoni, to tracił, to znowu odnajdywał zwinnie czmychającego i zdecydowanie dużo lepiej znającego okolicę demona, dopóki w końcu jasna poświata nie uderzyła go po oczach, gdy ponownie znalazł się na kawałku pustej, wolnej od przeszkód przestrzeni. Pierwszy kontakt przyzwyczajonych do półmroku oczu był na tyle intensywny, by oczy Marvina lekko załzawiły. Dopiero po kilku dobrych sekundach, które wydawały mu się niemalże wiecznością, dotarło do niego, że światło w rzeczywistości wcale nie było aż tak mocne, aby nie móc dobrze przyjrzeć się jego źródłu. A gdy nareszcie mu się to udało? Ah, cóż to było doprawdy za zdziwienie!
Spoiler:
Coś dziwnego i pulsującego obrastało zarówno ściany, jak i centrum łagodnie wgłębionej w grocie pułki skalnej. Najbardziej przykuwającym elementem potencjalnie żywego organizmu była... Jak powinien to dokładnie określić? Bulwa? Do pewnego stopnia na pewno przypominało to bulwę. Ogromną bulwę. Dwukrotnie wyższą i półtorakrotnie szerszą od samego łowcy. To z jej środka wydobywał się blask, ciepłym, miodowym blaskiem oświetlając tę część podziemnej komnaty. Żeby jednak przyjrzeć się wszystkiemu z bliska, o ile Marvin w ogóle zamierzał to zrobić, musiałby najpierw dotrzeć do groty. Do tej zaś dostać się można było wyłącznie po wąskim, kamiennym moście, z uwagi na podziemną rzekę, która oddzielała od siebie dwie skalne półki. Tego z kolei strzegł ponownie stojący mu na drodze, goblinopodobny stwór, który wyraźnie nie zamierzał przepuścić człowieka dalej.
Stojąc plecami do mostu i przodem do swego przeciwnika, czart szczerzył wrogo ostre zęby, jeszcze raz ostrzegawczo uderzając łańcuchem o ziemię po swoich bokach. Czymkolwiek była rzecz bądź istota emanująca światło, demon nie zamierzał nikogo doń dopuszczać.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

55
POST POSTACI
Marvin
-co to jest że nie chcesz mnie do tego dopuścić ? zapytał Marvin jakoby licząc na to że demon mu odpowie, chociaż wiedział że te nie mają w zwyczaju prowadzić konwersacji.
Czym kolwiek była rzecz emanująca światłem, napewno sprawiała wrażenie aury magi, przez myśl łowcy przeszła myśl że może być to coś, związanego z tutejszą, już niestety martwą czarodziejką ale nie mógł mieć pewności
Za to mógł być pewien jednej, ważnej rzeczy, tego że ma drodze do bulwy stoi czart, który ani myślał się ruszyć by przepuścić Łowcę przez most, ciekawość musiała zaczekać, najpierw Marvin musiał dokończyć swe zlecenie.
Łowca zastanawiał się dlaczego demon stoi zaraz przy moście, może miał w tym jakiś plan. Marvin na szybko przemyślał dostępne scenariusze postępowania demona, pierwsze na myśl przyszło mu to że demon zapewne chce zrzucić go w przepaść jeśli ten zaatakuje pierwszy, drugi scenariusz był nieco mniej skomplikowany, obejmował to że czart nie ma na myśli żadnego planu i stoi w tym miejscu bez większego powodu, tak czy siak nie było zbyt dużo czasu na myślenie, trzeba było działać.
Łowca postanowił nie zbliżyć się do mostu by nie ryzykować upadku z dość dużej wysokości, co zapewne skończyło by się roztrzaskaną głową, zamiast tego postanowił sprowokować stwora by ten wykonał pierwszy ruch i zbliżył się do niego. Wykonanie swojego planu polegającego na zdenerwowaniu demona rozpoczął od nachylenia się i podniesienia jednego z walających się dookoła kamieni, wybrał taki który jego zdaniem ma dość aerodynamiczny kształt, oraz na tyle duża wagę, by był wstanie dolecieć rzucony do demona i tym samym sprowokować go do akcji
Jak pomyślał tak zrobił złapał kamień w rękę i rzucił starając się sprowokować demona -No dalej brzydalu! No chodź ! Nie wstydź się !
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

56
POST BARDA
Obserwując nieufnie każdy ruch Marvina, gremlinopodobny bujał się lekko na boki na ugiętych nisko nogach. Stroszył się przy tym, charczał i warczał niestrudzenie, krzywiąc paskudnie psyk. Wydawane przez niego odgłosy niosły się echem po jaskini.
Jeśli łowca chciał rzeczywiście zwabić do siebie demona, kamieni dookoła miał przynajmniej pod dostatkiem. I choć zdecydowanie nie był on specem w miotaniu rozmaitymi przedmiotami, przynajmniej celności mu nie brakowało - z tego też powodu, ciśnięty przezeń kamień trafił przeciwnika w uzbrojoną w pazury stopę, powodując raczej syk zaskoczenia niźli bólu.
Potworek zamarł na moment, spoglądając to na swoją nogę, to znowu na Marvina, zupełnie, jakby chciał się upewnić, że aby na pewno dobrze widzi. Wreszcie, z czymś na kształt prześmiewczego prychnięcia przyciągnął do siebie z powrotem łańcuch, a następnie zacisnął wolną łapę na jego końcu. Znajoma woń jak raz spowiła okolicę, gdy spomiędzy paluchów zaczęły sączyć się i unosić języki szarego dymu - zapach zgniłych jaj.
Pokrak wyszczerzył ostre zęby w niemalże tryumfalnym uśmiechu, gdy powoli rozluźniając pazury, pozwolił części łańcucha wysunąć się z uścisku. Oczy łowcy od razu dostrzegły zmianę. Łańcuch niebezpiecznie żarzył się teraz ogniem, rozgrzany od dotyku demona do bolesnej wręcz czerwoności. Oberwanie łańcuchem mogło boleć. Przy odpowiedniej sile, miało prawo grozić nawet złamaniem. Rozgrzany łańcuch...? O takiej wersji nikt raczej nie marzył przekonywać się na własnej skórze!
Owłosiony humanoid prychnął, przesunął dłoń nieco wyżej wzdłuż metalu, pozwolił i tej części dobrze się rozgrzań, a następnie ponownie upuścił go na gołą ziemię, by tym razem chwycić metal w połowie jego długości. Rozbujał go lekko, a następnie zarzucił w górę i sprawnie zaczął kręcić kółka z prawej strony swojej drobnej osoby. Tak przygotowany, wreszcie ruszył na Marvina, biorąc pierwszy zamach już po kilku krokach.
Demon nie był najinteligentniejszym spośród przedstawicielem swojej rasy, to pewne. Nie był jednak również na tyle głupi, aby tracić przewagę zasięgu. Zamierzał dorwać wojownika, zachowując odległość i próbując pozbawić równowagi, celując łańcuchem po nogach.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

57
POST POSTACI
Marvin
Łowca poczuł lekkie zażenowanie, swoją umiejętnością miotania, widząc jak kamień trafia demona w nogę nie powodując zamierzonej reakcji,
-Denon jeżdżący na szczurze, teraz to! Nosz kurwa nic mnie dzisiaj już nie zdziwi!powiedział sam do siebie widząc, kłęby dymu, i rozgrzany łańcuch gotowy do uderzenia z niskiego pułpu.
widząc jak demon szykuje się by zaatakować Marvin nie miał zbyt dużego czasu do namysłu, działając instynktownie, widząc zamysł demona, polegający na uderzeniu po nogach, łowca dał dwa kroki do tyłu wziął lekki rozpęd po czym wyskoczył czymając miecz sztychem do przodu w celu ugodzenia demona prosto w jego klatę.
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

58
POST BARDA
Łańcuch uderzył o ziemię przed jego stopami ze szczękiem metalowych pierścieni mniej więcej w tej samej chwili, w której sam wystrzelił do przodu, aby odpowiedzieć na atak demona z nową werwą. Śmiertelny cios nie trafił jednak przeciwnika z łatwością podobnej do tej, która spotkała jego poprzednika.
Trzymając się nisko na nogach, stworek rzucił się zwinnie w bok i przeturlał kilka razy, by zaraz ponownie znaleźć na nogach. Lądując z kolei blisko mostu oraz krawędzi szerokiej wyrw w ziemi oddzielającej dwie części jaskini, młody wojownik mógł dostrzec, że choć woda na samym dole miała szanse zamortyzować ewentualny upadek z wysokości, szczelina tworzyła pułapkę ciężką do sforsowania. Skalne ścianki były w wielu miejscach zbyt gładkie i strome, aby zapewnić miejsce bezpieczne do wspinaczki. Nie wspominając już o tym, że wilgoć ciągnąca od wody na pewno tworzyła kamienie zbyt śliskimi. Rozbicie sobie głowy w drodze w dół mogło być bardziej litościwym zakończeniem niż utkwienie tam i ewentualne zakończenie żywotu przez śmierć z wycieńczenia, przemarznięcia lub głodu.
Różnica wzrostu tworzyła duże pole do popisu dla demona dopóty, dopóki był on w stanie dotrzymać łowcy tempa. Nie dzierżąc żadnej zbroi ni długiej broni cięższego kalibru, która mogłaby wpływać na jego koordynację i równowagę, miał dość czasu, aby zareagować, zanim Marvin ponownie ustabilizuje własną pozycję. Nie chcąc natomiast dać mu na to czasu, błyskawicznie zadziałał znowu w odwecie, szarpiąc za łańcuch, którym smagnął płasko po kamienistym gruncie, jeszcze raz celując w stronę nóg człowieka, zmuszonego do jeszcze szybszego działania nić poprzednio, o ile nie chciał zostać wytrącony z równowagi. Zwłaszcza teraz, gdy znajdował się tak niebezpiecznie blisko spadu.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

59
POST POSTACI
Marvin
Widząc wysokość z jakiej mógł by spaść, łowca poczuł krople zimnego potu na swoim czole czy to z lęku wysokości którego raczej nigdy nie doświadczył, czy to z jego serca pompującego krew w bardzo szybkim tempie wydzielając adrenalinę, nie było czasu nad tym rozmyślać, trzeba było działać jak najszybciej by nie wypaść z rytmu walki i tym samym nie skończyć na dnie wąwozu albo z złamaną nogą
Kolejne uderzenie demona łańcuchem o ziemię nie wróżyło, zamiaru zmiany jego planu, widocznie planował uderzać łańcuchami o nogi łowcy aż ten przestanie chodzić albo uciekać a tym bardziej skakać, Marvin był już niebezpiecznie blisko wąwozu i kolejna akcja jaką miał podjąć mogła kosztować bo życie, ale cóż taki żywot sam sobie wybrał, widząc demona prącego do przodu w głowie łowcy urodził się plan, jaki? Zależnie od punktu widzenia, sprytny albo karkołomny widząc jak demon uderza go frontalnie łańcuchem po nogach łowca podskoczył w górę by uniknąć uderzenia w podobny sposób jak dzieci z które widywał w Salu, bawiące się w skakanie na skakance zrobionej z jakiegoś rodzaju liny albo związanych z sobą szmat
Jak pomyślał tak zrobił mając nadzieję że czart chybi atak nie łamiąc mu nóg a impet z jakim uderzał sprawi że wystawi się na możliwość zepchnięcia go do wąwozu, tylko czy aby napewno czart nie przeżyje upadku jeśli spadnie?nie było czasu się nad tym zastanawiać.
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

60
POST BARDA
Mimo napiętej sytuacji, Marvin miał dość głowy na karku, aby nie poddać się mogącej kosztować go życie presji. Zwinnie przeskoczył nad łańcuchem, który tylko lekko musnął go po podeszwach, zmuszając atakującego demonka do wysilenia mięśni nóg do zaparcia się nimi o ziemię. Widać było, że nie miał jeszcze wielkiej wprawy w manewrowaniu tego typu, dość niestandardową bronią, jednak to, co tracił przez brak doświadczenia, rekompensował agresywną zadziornością, bojowym nastawieniem i zwyczajnie instynktowną metodyką działania.
Widząc, że pęd przyciąga go niebezpiecznie blisko zarówno samego łowcy, jak i urwiska, gremlinopodobny pozwolił ostatecznie wymsknąć się łańcuchowi ze swoich łap, lądując przez siłę poprzedniego pędu na ziemi - tym razem na wszystkich czterech. Sycząc i warcząc wściekle, uderzył rozcapierzonymi, wciąż dobrze uzbrojonymi, pazurzastymi łapskami o ziemię pod sobą, zupełnie niczym rozeźlona małpka.
Nie zamierzając jednak tracić czasu ani tym bardziej dawać go będącego w dobrej pozycji do ponownej szarży człowiekowi, ruszył zaraz ze swojej niskiej pozycji prosto na przeciwnika, wydając się wielce zdeterminowany do podjęcia bezpośredniej próby zepchnięcia go lub może nawet pociągnięcia ze sobą, jeśli to konieczne.
Marvin musiał uważać. Stwór był zwinny i nawet jeśli zamierzał uskoczyć, musiał wybrać odpowiedni moment. Inaczej istniała szansa, że demon wyhamuje lub zmieni kierunek, zanim nastąpi kontakt. Mógł oczywiście również spróbować ponownie sięgnąć go mieczem. Być może w momencie, w którym tamten spróbuje do niego doskoczyć? Czy jednak zaryzykuje skok, czy spróbuje, jak poprzednio łańcuchem - sięgnąć pazurami jego nóg? Łowca był wprawionym wojownikiem. Wciąż młodym, ale z pewnym już na tym etapie doświadczeniem.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Salu”

cron