[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

76
POST BARDA
Intensywnie zielone oczy Valerii złagodniały stopniowo, powoli napełniane swego rodzaju satysfakcją i być może nawet czymś na kształt rozbawienia. Dostatecznie, by napięcie w jej ciele oraz gestach ostatecznie ją opuściło. Wydając z siebie zamyślony pomruk, przyjęła część pajdy pochwycony, a następnie przyciągnięty przez roślinę, by po krótkim namyśle uszczknąć z niej kawałek zębami.
- Twoja matka była zatem roztropną kobietą z olejem w głowie, rzadko spotykaną w obecnych czasach - pozwoliła sobie skomentować, między kolejnymi kęsami oraz wolnym ich przeżuwaniem. - Zastanawia mnie jednak... Co sprawia, że osoby twojej profesji wyrzucają demony poza ten krąg? Czy może jest to twoje osobiste spostrzeżenie? Nawet jeśli oryginalnie nie pochodzą z tego świata, na swój sposób zmuszone są, aby się do niego dostosować, gdy przekraczają granice własnej domeny.
Oho. Wyglądało na to, że Valeria nie tylko znała się na magii i była w tym całkiem dobra, ale również zdawała się posiadać pewną wiedzę na temat głównych obiektów Marvinowego zainteresowania. Nie żeby było to coś wybitnie niezwykłego, jeśli rzeczywiście była druidką, zaklinaczem, czarownicą, wiedźmą, czy czymkolwiek tam jeszcze innym. Obdarzeni talentem magicznym często-gęsto lubili zagłębiać się w te sfery nauki. Zarówno w tych mniej, jak i bardziej przyzwoitych celach, rzecz jasna.

- Mścić się...? - powtórzyła po nim, prychając ostentacyjnie. - Czemu miałabym to robić, kiedy ich własna chciwość i świętokradzkie zapędy zemszczą się na nich najlepiej? Kariila już nigdy nie spojrzy na wioskę Gundranga przychylnym wzrokiem. Ich plony staną się marniejsze, bydło mniej liczne, a ich własne potomstwo z roku na rok coraz słabsze. To nie mnie wyrządzili największą krzywdę. W swoim zaślepieniu i pysze wyrządzili ją przede wszystkim samym sobie.
Słowa Valerii były gorzkie i gdzieniegdzie wręcz jadowite, nieważne jak neutralny byłby jej wyraz twarzy. Miała żal. Dobrze uzasadniony, jakby na to nie patrzeć. Dała jednak Marvinowi jasno do zrozumienia, że dalszy los wioski oraz jej mieszkańców nie obchodzi jej dłużej w najmniejszym stopniu. Jeśli jednak w ruch puszczona została maszyna na tyle silna, by odwrócić od nich oczy bogini odpowiadającej za płodność roli, zwierząt oraz ludzi, musieli wyrządzić szkody większe, niż tylko podniesienie rąk przeciwko prawdopodobnej kapłankce, czy też zwyczajnie wiernej jej wyznawczyni. Tak czy inaczej, bardzo wątpliwe, aby prosty wojownik był w stanie cokolwiek zdziałać w sprawie tego pokroju.

Kończąc ofiarowany jej chleb, kobieta chwyciła się jednorącz kilku pędów porastających ścianę, by podciągnąć się i spróbować stanąć na własnych, niepewnych wciąż nogach. Drugą ręką pilnowała, aby okalający ją materiał nie zsunął się.
- ... - posyłając Marvinowi bardzo wymowne spojrzenie, Valeria uniosła kąciki usta w cwanym uśmieszku. Trzeba przyznać, że mimo bycia oblepioną stygnącymi na jej ciele i włosach śluzami, uśmiech, nieważne jak wymuszony, wciąż dodawał jej sporo uroku. - Kto wie? Może jeśli pewien, wyjątkowo przemądrzały wojownik stanie się dla niej nowy nawozem? - zagadnęła niemalże melodyjnie.
Chwilę później oczywiście wywróciła oczami, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Nie obchodzi mnie dłużej ani wioska, ani jej mieszkańcy. Chcę tylko... - zawahała się. - Chcę sprawdzić, ile zniszczyli... Jeśli mój dom wciąż stoi, jeśli COKOLWIEK wciąż tam stoi... Jeśli nie rozkopali wszystkiego dookoła i nie zniszczyli wszystkich roślin... Chciałabym zabrać kilka rzeczy. Być może myć się i założyć coś bardziej przyzwoitego, zanim zdecyduję dokąd pójść?

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

77
POST POSTACI
Marvin
Łowca uśmiechnął się lekko na wspomnienie o swojej matce, mimo czasu który minął od śmierci jego rodziców, blizna która została na jego sercu nadal się nie zagoiła.

-tak była.... była uzdrowicielką w Salu

Łowca schylił lekko głowę tak że jego włosy zasłoniły czoło, jakby chcąc zakryć, fakt że jego oczy pokryła ledwie zauważalna warstwa łez, nie chcąc wyjść na miękkiego łowcę potworów.


- jeśli mam być z tobą szczery nigdy nie spojrzałem na to z tej perspektywy... Zabijam demony bo te prześladują ludzi... Ludzi na których mi zależy... to co innego, zwierzę zabija ze strachu, nawet potwór nieraz wybiera ucieczkę zamiast walki, demony zabijają bo taka jest ich natura, nie zabijają by przeżyć mimo tego że będą miały pełne brzuchy nie przejdą po prostu obojętnie obok kogoś bezbronnego, być może się mylę nie twierdzę że nie... Ale dałem słowo komuś na kim bardzo mi zależało.... Takie życie sam sobie wybrałem i najpewniej umrę zagryziony gdzieś w lesie, albo na mokradłach, ale do czasu aż ten dzień nadejdzie będę starał się pomóc jak największej ilości ludzi.....


powiedział łowca, a w jego głosie było słychać nutę pasji, dumy.... Dumy która najpewniej w przyszłości wpędzi go do grobu

-ehh przepraszam trochę odbiegłem od tematu, może powinienem zostać filozofem?

Mówiąc to Marvin zaśmiał się lekko.

-Jeśli to dla ciebie trudne, mogę pójść tam z tobą...

Chwile po tych słowach Marvin pożałował ich myśląc że, Valeria może źle to odebrać .

-W sumie to mam do ciebie jedną małą prośbę, może głupio to zabrzmi, jeśli tak to przepraszam, ale czy nie mogła użyć swojego bliskiego kontaktu z naturą, i pomóc mi znaleźć mój sztylet... Tak się złożyło że wylądował gdzieś w krzakach nieopodal wejścia tutaj, a jest pamiątką po kimś na kim bardzo mi zależało.....
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

78
POST BARDA
Kolejny, pełen zamyślenia pomruk wydobył się zza ust Valerii, która usiłowała właśnie przyzwyczaić mięśnie nóg do ponownej współpracy. Trzeba przyznać, że szło jej całkiem nieźle, jak na osobę, która najprawdopodobniej spędziła ostatnie miesiące w tej samej pozycji. Skupiona na drżących pod nią kończynach, nie miała szansy dostrzec zmian w wyrazie twarzy Marvina, choćby i ten wcale nie usiłował ukryć swojego wzruszenia związanego z sentymentem.

- Ludzie prześladują siebie nawzajem od zarania dziejów - wytknęła gładko. - Nie słyszy się już jednak o cnych rycerzach, przemierzających krainy, by rozprawiać się z tego typu plagami. Dla takich leśnych elfów ot choćby, ludzie oraz współpracujące z nimi rasy muszą stać na tym samym piedestale, na którym ty stawiasz demony, nie sądzisz? Nie zrozum mnie źle, nie zamierzam oceniać drogi, jaką dla siebie obrałeś albo kwestionować twoich racji wymierzania sprawiedliwości , jakkolwiek byś jej nie postrzegał.
Stawiając pierwszy, chybotliwy krok bez potrzeby podpierania się ściany, kobieta na moment oderwała wzrok od własnych, niepewnych stóp, by wbrew swoim słowom, obrzucić wojownika iście oceniającym spojrzeniem.
- Przybycie demonów do tego świata było nieuniknione, odkąd tylko magowie wszelkich ras odkryli ich istnienie i w swej niepohamowanej arogancji oraz pragnienia potęgi, zaczęli przyzywać je i zmuszać do posłuszeństwa - klikając językiem o podniebienie z ewidentnym niesmakiem, zaczęła niespiesznie przechadzać się w tę i z powrotem, przyzwyczajając nogi do większej ilości ruchu.
Choć z początku przypominała raczej nowo narodzoną sarnę niźli człowieka w swoich próbach ponownego stanięcia na równe nogi, Valeria robiła swoje postępy w zastraszającym wręcz tempie i już niedługo nie musiała rozstawiać swoich nóg przesadnie szeroko dla zachowania jakiej takiej równowagi.

- Oh? - podniosła na niego znowu oczy, tym razem unosząc kąciki ust w zawadiackim uśmieszku, zarówno na propozycję, jak i kolejno po niej następującą prośbę. - Co zatem powiesz na to, żeby pomóc mi dotrzeć do mojej chaty w zamian za ten drobny akt uczynności z mojej strony?

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

79
POST POSTACI
Marvin
-gdy byłem młodszy,byłem wolny, ale tego nie czułem, miałem miłość, ale nie odczuwałem jej tak jak powinienem, miałem czas, ale nie umiałem go docenić, teraz gdy obrałem tę ścieżkę zrozumiałem co straciłem, ja... Ja po prostu nie chce by inni to stracili.. a tak jak powiedziałaś cały świat dąży do tego, największym wrogiem człowieka jest sam człowiek.

Ehh może nie powinienem się otwierać aż tak... To chyba nie czas na, filozoficzne rozterki, skrzywdzonego przez życie łowcy... Kurwa weź się w garść człowieku...łowca zbeształ się w myślach jak to miał w zwyczaju.

W całej tej rozmowie łowca nie dokończył jedzenia swojej części bochenka , usłyszawszy odpowiedź, odnośnie swojej propozycji , jak i prośby, postanowił schować niedojedzony bochenek do torby

-Zatem mamy umowę!

Odpowiedział Waleri wstając z kamienia. Chwilę po wstaniu, poczuł "mrówki' w jego tyłku,

-ohoo, trochę się zagadaliśmy aż cały zdrętwiałem

Powiedziawszy to zdanie zrozumiał, że w uszach Waleri mogło zabrzmieć to dość nie taktownie, zważając na to że jedyne czym była nakryta to jego płaszcz. Mógł mieć tylko nadzieję że kobieta nie odebrała tego w ten sposób.
Marvin

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

80
POST BARDA
Valeria uniosła głowę i zamrugała kilka razy bardzo szybko, przyglądając się Marvinowi, jakby co najmniej wyrosła mu druga głowa. Chwilę później parsknęła głośnym, ale melodyjnym śmiechem, którego powstrzymanie zajęło jej dobrych parę sekund.
- Wybacz, wybacz... - wydyszała, mocniej przyciskając jedną ręką płaszcza do piersi, ratując się w ten sposób przed ponownym zaświeceniem nadmierną ilością skóry. - Muszę przyznać, że nieco inaczej wyobrażałam sobie męża noszącego duży miecz na plecach. Gdybyś kiedyś jednak uznał, że znudziło ci się szlachtowanie potworów i demonów wszelkiej maści, kto wie? Być może dobry byłby z ciebie poeta?
Trudno było określić, czy czarownica(?) sobie tylko z niego żartuje, czy może mówiła całkiem poważnie. Niezależnie od tego, jaka by nie była prawda, na pewno dużo łatwiej było się dogadać, gdy na wierzch wychodził wreszcie jej cięty charakterek i pewna siebie postawa.
- Tak - zgodziła się niespiesznie, przywdziewając minę przywodzącą na myśl kota, który właśnie upolował diablo smacznego kanarka. - Mamy umowę.

Zdecydowawszy, że ma już dostatecznie dużo władzy w nogach, aby poruszać się w miarę sprawnie i nie tracić ciągle równowagi, Valeria oplotła się płaszczem w taki sposób, aby materiał trzymał się na niej bez ciągłej potrzeby przytrzymywania go. Co prawda wciąż widać było zdecydowanie zbyt wiele z jej nagich nóg, aby ktokolwiek był w stanie uznać to za przyzwoite, ale o lepszy efekt w podobnych warunkach było zwyczajnie trudno.
- Nie jesteś nieco za młody, żeby miewać takie problemy? - spytała, przyglądając mu się z krytycznym rozbawieniem, zanim sama na wciąż odrobinę sztywnych nogach ruszył w stronę wątpliwego mostu, oddzielającego półkę skalną od reszty groty.

[Żelazne Klify] Wioska Gundranga

81
POST POSTACI
Marvin
łowca widząc śmiech Valeri, poczuł się lekko zakłopotany, wiedząc że to co mówił, było najprościej w świecie szczerością, być może ubraną w ładne słowa, ale jednak szczerośćą, choć rzeczywiście, takie słowa z ust najemnego łowcy, mogły zabrzmieć co najmniej śmiesznie.

-może jako poeta zarobił bym więcej.

Dodał Marvin po komentarzu Waleri odnośnie jego minięcia się przeznaczeniem.

-po prostu dużo czasu spędziłem w siodle, to nie robi dobrze na plecy

Odpowiedział kobiecie, będąc cięgle lekko zdrętwiałym.
Marvin
ODPOWIEDZ

Wróć do „Salu”