Rezydencja Nithrissy Vi'latar

16
POST BARDA
Chłopaki popatrzyli na siebie pytająco, jakby jeden drugiemu miał wyjaśnić, co się tutaj stało. Nigdy Deleyar nie wspominała o tym, że miała jakieś problemy, czy zajadłości. Zawsze wydawała się dla nich ta najbardziej zrównoważona, dzięki czemu ich grupa całkiem nieźle sobie radziła. Obie kobiety odeszły na siebie, by nie musieć patrzeć jedna w druga. Dlatego też Antrossi nie wróciła do stolika, bo wiedziała, że chłopcy mieli coś i każdy będzie musiał patrzeć na ten mebel. Ten cichy rozejm został przyjęty, a lwią cześć zasługi miała Nithrissa. Jeśli nie szacunek, jaki wzbudzała, mogła być pewna, że doszłoby tu do czegoś poważniejszego, niż kilka piorunów strzelających z oczu oraz słownej rywalizacji.
- My także nie przyszliśmy z niczym. - Odezwał się gnom. - Mieliśmy tylko tę dziwną mapkę na skórze, więc wzięliśmy najwcześniejsze mapy kartograficzne wybrzeża i porównaliśmy je z obecnymi liniami nabrzeża. - Ork zaczął wykładać mapy ukazujące pierwsze rysunku terenów oraz obecne. Widać było, że przez setki lat woda zrobiła swoje i wybrzeże się zmieniło nie było to nic niezwykłego, patrząc na to, że tam były klify. Morze miało destrukcyjną siłę.

- Podejrzewaliśmy, że poziom wody się odrobinę podniósł od czasu, kiedy ta mapa była stworzona. Nie udało nam się znaleźć, co prawda na powierzchni żadnych śladów, które mogłyby wskazywać na wejście, ale...- I tu uśmiechnął się szeroko. - Znaleźliśmy podwodny tunel, częściowo zawalony, ale da się tam wpłynąć. Klantak nurkował i odkrył coś, co przypominało schody. Kilka stopni, jakie istniały, opierały się jeszcze uszkodzeniom, ale podejrzewamy, że to właśnie jest wejście. - I pokazał na mapce, gdzie to się znajdowało. Dwa i pół drogi dnia pieszo od miasta. Konno zajmie to jeden dzień. Zostawili to wszystko, by Vi'latar i Rey mogli się przyjrzeć, a sami zaczęli oglądać notatki, które ona im dała. To był dobry czas na wymianę informacji.
- My także nie widzieliśmy niczego, co by mogło być latarnią. Chyba że chodzi o jeszcze inny rejon i inne, ukryte miasto. - Odezwał się zamyślony ork, jednak tu był problem. Nie mieli lokalizacji tego miejsca i trochę się zgadzał z tym, że to mogło być ich czcza gadanina.
- Innego wejścia nie znalazłem, a nurkowałem kilka dni. - Dodał, jakby chciał uprzedzić ewentualne pytanie. - Rozumiemy, jak to niebezpieczne może być. Niepokoi mnie ta cała "zguba." Podejrzewasz, pani Vi'latar, co to mogłoby być?
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4

Rezydencja Nithrissy Vi'latar

17
POST POSTACI
Nithrissa Vi'latar
Mistrzyni zaczęła krążyć po pomieszczeniu z kieliszkiem w dłoni, na pewno rozmyślając.
- Demon? Zaraza? Nieudany eksperyment magiczny na żywej istocie pragnącej wymordować wszystko co żywe? - rzucała pytaniami, ale w jej głosie nie brzmiało to, jakby oczekiwała odpowiedzi. - Cokolwiek to jest, wybiło całe miasto a to, przepadło w otchłani morza. Będzie niebezpiecznie ale cholera, po to się zostaje odkrywcą, prawda? - zatrzymała się, a w jej głosie nagle było słychać entuzjazm. Nie zachowywała się jak podekscytowana nastolatka na myśl o potańcówce, miała swoją godność, ale i tak można było rozpoznać w jej głosie entuzjazm a pytanie, zdecydowanie skierowała do pozostałych, gdyż po prostu na nich spojrzała z kieliszkiem przytkniętym do podbródka.

- Będziemy musieli nurkować w takim razie, dobrze wiedzieć. Pamiętaj aby spakować stroje kąpielowe. - spojrzała na swoją uczennicę z lekkim uśmiechem.

- Mimo wszystko w pewnym momencie będziemy musieli zdać się magię, stworzyć bąbel który zapewni nam możliwość oddychania pod wodą i pomieści wszystkich, ale nawet ja nie utrzymam takiego czaru przez wiele godzin bez odpoczynku, więc będziemy się wspierać i wymieniać. Jeśli całe miasto znajduje się pod wodą, wszyscy muszą być wypoczęci abyśmy sobie z tym poradzili, chociaż miejmy nadzieję, że nie jest.

Kobieta dopiła wino z kieliszka i odstawiła na stolik z poczęstunkiem.

- Jeśli nie macie więcej pytań możecie tu jeszcze zostać, albo jeśli sobie życzycie, służba odprowadzi was do waszych komnat i zadba o wszystko czego potrzebujecie. Ja muszę jeszcze zadbać o kilka ważnych rzeczy przed wyjazdem. Wyjedziemy przed wschodem słońca, więc idźcie wcześniej spać.

Nithrissa lekko ukłoniła głowę z uśmiechem i zgrabnym krokiem oddaliła się w stronę wyjścia, zatrzymując się jednak zaraz przed nim i odwróciła jeszcze na moment.

- A i w razie czego...proszę, nie zniszczcie mi domu. - spojrzała jedynie na Rey'ami i Antrossi, ale wciąż z uśmiechem i spokojem, po czym udała się dalej.

W ten czas kręciła się niemal po całej posiadłości, od komnaty z reliktami i laboratorium magicznego, po bibliotekę i własną komnatę, zbierając wszystko czego mogłaby potrzebować do tej wyprawy. Wzmacniacze magii, "odżywkę" jak lubiła nazywać pewną kompozycję, dającą na krótki czas zastrzyk sił magicznych, eliksir czasowego oddychania pod wodą, magiczne światło w fiolce i bardziej fizyczny sprzęt, jak liny i czekany. O resztę zadba Rey i pozostała trójka. No i oczywiście jakiś strój do nurkowania, przecież nurkowanie w sukni to raczej nie najlepszy pomysł.

Rezydencja Nithrissy Vi'latar

18
POST BARDA
Cała trójka popatrzyła na siebie i zasępiła się lekko. Oczywiście sami rozważali podczas podróży różne opcje. Dlaczego tamto miasto upadło? Co może im grozić? Zdecydowanie nie mogli być pewni tego, co się stało. A to oznaczało lepsze przygotowania. Każdy z nich chciał wrócić cały i zdrowy.
- Dla bezpieczeństwa będzie trzeba przygotować trochę więcej rzeczy. Może przyczyna była czysto naturalna, a to oznacza niestabilny grunt. - Zauważył gnom, który starał się w tej grupie być tym racjonalnym. Każdy z nich zauważył entuzjazm i uśmiechnęli się do niej lekko. Wiedzieli przecież, że to nie będzie lekka przeprawa, bo wyruszali w nieznane.
- No dokładnie. - Zaśmiał się ork, który miał takie same odczucia, co Vi'latar. Patrząc oczywiście, kim był, nic dziwnego. Rey uśmiechnęła się do swojej mistrzyni, a potem spojrzała wyzywająco na Deleyar, a ta jej odpowiedziała tym samym. W tych kobietach ewidentnie obudziła się jakaś forma rywalizacji.
- Dlatego myślimy o zakupie paru amuletów, by ograniczyć własne zmęczenie. Są drogie, ale nie warto marnować sił. Nie wiemy, co nas spotka tak naprawdę, więc jeśli można to załatwić inaczej, pójdziemy na to. - Dodała kobieta. Nie chcieli jej oczywiście nic narzucać. Po prostu woleli działać tak, by sobie nie utrudniać pewnych rzeczy. Koszty nie miały dla nich znaczenia. We trójkę zarabiali tyle, by stać ich było.

- Dziękujemy za propozycje, ale nie jest to możliwe, byśmy byli w stanie tak szybko wyruszyć. - Odpowiedział gnom z przepraszającą miną, niestety, ale Nithrissa zapomniała o jednym. Nie każdy miał ten luksus, by zarządzać własnym czasem według swojej woli. Niektórzy mieli obowiązki tak przyziemne, które nie mogły zostać odłożone.
- Musimy przygotować nasze rodziny na wyprawę, a do tego znowu ubiegać się o wolne w Akademii, a także przygotować rzeczy dla nas. Najwcześniej za siedem dni bylibyśmy gotowi. Przy sprzyjających zbiegach okoliczności oczywiście. Oczywiście poinformujemy dzień wcześniej, że jesteśmy gotowi. Mam nadzieje, że pani rozumie to. - Spojrzał Gnom na nią pytająco. Każdy z nich chętnie by wyruszył na takową wyprawę już jutro, ale mieli świadomość, że życie przecież płynęło dalej i trzeba w nim uczestniczyć. I jeśli nie było więcej pytań, pożegnali się kulturalnie, zostawiając dokumenty, które odkryli, by mogła się z nimi lepiej zapoznać i ruszyli do swoich domów.
Spoiler:
Licznik pechowych ofiar
1, 2, 3, 4
ODPOWIEDZ

Wróć do „Karlgard”