Tawerna "Blady Wampir"

31
Zmiana otoczenia korzystnie wpłynęła na samopoczucie mężczyzny. Brak tłumu, względna cisza oraz w miarę komfortowa pozycja siedząca od razu przywróciła mu pełną trzeźwość myślenia, oraz napełniła nowymi siłami, co zresztą uwidoczniło się po jego twarzy w postaci lekkiego wykrzywienia warg ku górze i odzyskania błysku w oczach.

Mając kilka sekund nim, gospodarz zajął swoje miejsce, Telion w tym czasie pobieżnie zbadał nowy wystrój biura, zgoła odmienny od panującego w reszcie oberży nieładu. Uwagę szczególnie przykuły zalegające na solidnych pułkach tomiki pewnych ksiąg, po które zapewne by z ciekawości sięgnął, gdyby nie obecność właściciela, a także dziwne przeczucie, że zapisane w nich słowa nijak mógłby zrozumieć. Zamiast więc tego zadowolił się podziwianiem obrazów. Z pozoru prozaiczne scenki na pierwszy rzut oka nie wyglądały interesująco, lecz oglądanie przez wiele tygodni falujących fal i z rzadka szybujących przy okręcie ptaków morskich wyczuliło go na każdy rodzaj odstępstwa, sprawiając, że z pozoru błahe malunki wydawały się niezmiernie intrygujące.

Z transu, w jaki wpadł wyrwał go dopiero głos Delfera, wygodnie rozłożonego na swoim tronie. Dopiero teraz marynarz zorientował się, że przyjęta przez siebie pozycja niezbyt pasuje do sytuacji. Prawa noga, a właściwie stopa spoczywała na kolanie drugiej. Na niej z kolei znalazły oparcie skrzyżowane ręce. Tułów zaś pozostawał lekko zgarbiony. Ganiąc się w myślach za to, czym prędzej przyjął bardziej stosowną posturę, ze spoczywającymi na ziemi nogami, jedna przy drugiej i rękoma wspartymi o uda, stanowiącymi podporę dla kręgosłupa, by ten pozostawał jako tako wyprostowany.

- Dokładnie - odpowiedział krótko, na pierwszy człon pytania. - Płyniemy z Nuln, to jest miasta portowego położonego we wschodniej części znanego nam Kontynentu. Stamtąd kierowaliśmy się na południe, zahaczając co jakiś czas o ważniejsze porty, aż w końcu dotarliśmy w te rejony. - przeszedł niemal od razu do ostatniej części, celowo pomijając drugie z postawionych pytań, gdyż wrodzona podejrzliwość kazała mu najpierw rozważyć, na co komu informacje o załodze.

Po tym zamilkł na krótką chwilę, na potrzeby nabrania kilku głębszych wdechów, zarazem po raz kolejny przyglądając się rozmówcy, który kurczowo trzymał w ciemnej dłoni kawałek szmaty, jak gdyby od tego zależało jego życie, co w pewien sposób było nawet i komiczne.

- A czy na okręcie są znane osobistości? - zaśmiał się nerwowo, trąc jedną ręką o kark- Nie, skąd ten pomysł... jesteśmy jednymi z wielu. Może i stali klienci rozpoznają kapitana naszego "Czarnego Gamonia", ale nie sądzę, aby była to wyróżniająca się postać. Przejdźmy może raczej do sedna, bo czas goni - uciął temat, używając najprostszej wymówki. - Co więc jesteś mi w stanie z długim terminem przydatności, proszę mów, przyjmę prawie wszystko - sprytnie odwracając przysłowiowego kota ogonem, wymusił na rozmówcy zamierzoną reakcję.

Tawerna "Blady Wampir"

32
POST BARDA

Przy dłuższych oględzinach wiszących w biurze ozdób Telion mógł określić, co przedstawiają. Na jednym znajdowały się trzy skąpo ubrane żeńskie postaci tańczące dookoła niewysokiego drzewa o jasnych kwiatach w koronie. Drugi z kolei pokazywał scenę z syreną przebijającą włócznią serce nieroztropnego marynarza, który pokusił się o kąpiel w morskiej pianie. Oba te "dywany" wykonane były raczej bez zwracania uwagi na detale, nie to co kerońskie obrazy w książęcych rezydencjach, jednak idealnie wpisywały się w styl artystyczny lokalnej sztuki.

Rozważania na temat sztuki nie trwały jednak długo, bowiem Delfer zaczął zadawać swoje pytania. Było to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że zainteresował się robieniem biznesu z obcą osobą, w dodatku z obcokrajowcem, który znikąd przyszedł do jego przybytku i zaczął prosić o jedzenie. Z kolei przerażająca ścierka jako ulubione narzędzie perswazji karczmarza znajdowała się w takiej pozycji, jakby w każdej chwili była w gotowości smagnąć marynarza po twarzy w ramach reakcji na możliwą niekorzystną ofertę.
- Nüln? Czyli co, wasza załoga wyjadła stamtąd wszystkie śledzie, skoro przymierają głodem? - zaśmiał się Delfer - A szkoda, takie słynne śledziki by nas tutaj dobrze urobiły.
Nerwowe zachowanie Teliona z pewnością mogło wzbudzić pewne podejrzenia i zastanowienie. Brodacz był w stanie przysiąc, że Ścierka Tysiąca Lat Bólu minimalnie drgnęła w wielkiej łapie karczmarza.
- "Czarny Gamoń"? Przysięgam, te nazwy wymyślają coraz głupsze. Nie to, co "Blady Wampir", takie pomysłowe i z jajcem. -
powiedział z ogromną pewnością siebie i przekonaniem, że jest to chyba najlepsza nazwa lokalu na jaką można było wpaść.
- No ale dobra, nie wiem, nie znam, nie wnikam. Może poznam. Chcesz mi powiedzieć, że sam przyczłapałeś do miasta szukać żarcia dla załogi? To też dziwota, że po prostu nie zwiałeś. Ja bym zwiał. Jak ktoś nie potrafi ogarnąć zapotrzebowania dla ludzi to chyba słaby z niego kapitan, nie? To ja już bym był lepszym kapitanem, haha! - humor go nie opuszczał, pomimo tego jak rozpaczliwie Telion próbował uniknąć tematu rozmawiania wprost o załodze.

- Słuchaj, mam mięso suszone, kapuchę czy beczki piwska, ale ty mi wciąż nie dajesz konkretów. Co mi z jakiśtam portów większych jak nie wiem co przewozicie. A nuż jesteście piraci bądź kaprzy, aczkolwiek to w nosie mam, póki płacisz. A w kulturze everamczyków, nie wiem czy wiesz, wymiana towaru za towar jest lepiej postrzegana niż za byle złoto. Taki no wiesz, symbol przyjaźni i respektu. Przychodzisz do mnie do karczmy, zawracasz mi dupę, gadam z tobą zamiast zajmować się klientelą... Może macie na statku coś, co okaże mi też "należyty szacunek"? - podkreślił dwa ostatnie słowa. Dodatkowo wymownie rozejrzał się wzrokiem po swoim biurze, zatrzymując się co rusz to na książkach na półkach, drogo wyglądających rzeźbach czy wcześniej oglądanych tapiseriach.
"To achieve great things, two things are needed: a plan and not quite enough time."
ODPOWIEDZ

Wróć do „Everam”

cron