Karczma „Basen Północny”

76
POST POSTACI
Hysterics
Trzeba przyznać, że dziewczyna miała paskudnego pecha. Trafiła na bardzo złą osobę, a nawet osoby, bo tam już pomijając Hysia i spółkę, to jego nowi kompanie także nie czuli się źle, zabijając. No dobra może, gdyby jeszcze dziewczyna była pieskie, krówką, a nawet szczurkiem to by ją puścił. Ale no cóż, doskonale wiedziała, co robi i jakie mogą być tego konsekwencje.
Jednakże przez głowę Acadii który miał teraz władzę nad ciałem nie przeszła ani jedna taka myśl, był za bardzo nakręcony złością, zaś Hysterics cieszył się na samą myśl o zabiciu człekopodobnego. Był podniecony do granic możliwości, bo już dawno nikogo nie zabił, jednak nie było widać na twarzy, gdyż aktualnie widniała złość.
-Cicho bądź.- Powiedział ściszonym głosem przez, żeby Acadia, po czym szybkim i zgrabnym ruchem przeciął gardło dziewczyny. Następnie wstał, oczyścił ostrze o jakąś szmatkę, którą znalazł i spojrzał się na resztę.
-Cóż to by było na tyle. Nie wiem, za co umarła, ale trudno- Powiedział, wzruszając ramionami już bez emocji. Chwileczkę stał w ciszy, patrząc beznamiętnie na resztę, po czym uśmiechnął się szeroko i podskoczył.
-Jezuuu tak dawno tego nie robiłem! -Powiedział niczym szczęśliwe dziecko, wyższym głosem, po czym zrobił grymas na twarz- Znaczy, ja się dzisiaj patrzyłem. - Dodał niezadowolony.
-Bo się kurwa patrzyłeś na nią, ile można czekać, debilu jeden. - Dodał po chwili Acadia z tych samych ust co Hyst przed chwilą, tym razem z jego twarzy można było wyczytać zniesmaczenie. - Och, właśnie co z tym robimy? Niziołek się nam nie przyda, ale może ta elfka prędzej.- Powiedział, pokazując ruchem głowy za siebie, a następnie oblizując lekko usta. Ach, Hysterics już myślał co by tu zrobić na obiad z niej.

Karczma „Basen Północny”

77
POST POSTACI
Lindirion
Życie dziewczęcia było w rękach Hystericsa, Acadii lub tego trzeciego, którego imię uleciało Mistrzowi. Nie oponował on, gdy jego kompan docisnął ostrze do szyi elfki, a jucha polała się wartkim strumieniem.

- Uciczwa cena za przewinienie. - Skomentował jedynie, pochylając się przy dziewczynie, by odebrać jej swoją własność, niż ta do końca przesiąknie krwią. Obecność krwi elfa na ziołach z pewnością mogłaby zmienić przebieg rytuału.

I choć mówił, że zajmie się ciałem - nie zrobił nic, co sugerowałoby, że rzeczywiście się nim interesuje. Niziołek i elfka, jak dla niego, mogli zostać tam, gdzie byli, rozkładając się pod słońcem Ujścia.

- Skoro jesteśmy już poza karczmą, co wy na to, przyjaciele, byśmy ruszyli w drogę. - Zaproponował zgodnie z porzekadłem głoszącym, że przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. Mistrz obejrzał się na Tangę, jakby dając mu niemy znak, a następnie odwrócił się, by iść w sobie znanym kierunku. W głowie przywołał mapę, którą pokazał im Zilian. Należało poszukać celu.

Karczma „Basen Północny”

78
POST POSTACI
Tanga
Tanga szczerze wątpił, żeby zapewnienia dziewczyny miały jakiekolwiek pokrycie. Bo po co była im do szczęścia równie drobna dziewuszka, jeśli nawet nie potrafiła się przed nimi obronić? Cóż, tak czy inaczej, decyzja nie należała do niego, a do i tak szybko podejmującego odpowiednią decyzję mężczyzny o śmiesznej fryzurze, który chwilę później poderżnął spiczastonosej gardło. Czysta robota, która mógł pochwalić radym kiwnięciem głową.
- Czemu mówisz w taki dziwny sposób? - zapytał za to wprost i bez ogródek, gdy zarówno głos, jak i wyraz Hystericsa zaczął zmieniać się z każdym kolejnym, wypowiadanym przez niego zdaniem. Nie miał również pojęcia, do czego niby miałabym im się przydać żywa, a co dopiero martwa kobieta, za to zaintrygował go fakt, że jeszcze niedawno ruchawy konus na pewnym etapie przestał być... Ruchawy.
Zaintrygowany nagle Tanga podniósł nogę, aby bez specjalnych podchodów przycisnąć ją do boku Kwimira, a następnie mocnym pchnięciem zwalić z ciała pod nim lub przynajmniej przekręcić na plecy. Jak się wkrótce okazało, niedawno żywy był teraz martwy.
- Nie tak twardy - westchnął z czymś na kształt żalu, który tak szybko jak się pojawił, tak i szybko zniknął. Nie było co płakać nad rozlanym mlekiem. Pomoc niziołka mogła nie mieć sensu, ale po co prosty chłopak pokroju Tangi miałby się nad tym zastanawiać?

Ah! Racja! Mieli zadanie. Zadanie, które wymagało od nich... Walki z kimś... Z dużą ilością broni? Duża ilość broni! Duża ilość broni zawsze brzmiała dobrze!
- Mm! - wydał z siebie w zgodnym podekscytowaniu, zanim, niczym cień ruszył za tyczkowatym mężczyzną, samemu również zerkając na ich trzeciego kompana przez ramię, sprawdzając, czy i tamten zamierza do nich dołączyć. W przeciwieństwie do zabawnie długouchego i długowłosego mężczyzny, ten o śmiesznej fryzurze zdołał już wykazać się pewnymi zdolnościami. Tanga wciąż był ciekaw możliwości najwyższego z nich.
Rad z misji i kierowany pozytywnym nastawieniem, nie zastanawiając się za bardzo nad niczym szczególnym, zrównał się z ich nowym przewodnikiem i wyciągnął rękę, aby palcami złapać za czubek jego nienaturalnie długiego ucha.

Karczma „Basen Północny”

79
POST BARDA
Elfka chyba pragnęła coś więcej powiedzieć, być może nawet zaoferować swoje usługi, czy w jakiś sposób wyłgać się z odpowiedzialności – ale faktycznie miała tego pecha, że natrafiła na takich a nie innych oprawców. Gdy Hysterics podciął jej gardło zgrabnym ruchem, przez chwilę jeszcze z szeroko otwartymi oczami próbowała coś zrobić – chwyciła się za otwartą ranę, jednocześnie rzężąc i łapiąc ostatnie oddechy. Na nic to jednak było, gdy po kilkunastu sekundach siły z niej opadły i jedynie krew rozlewała się szerzej po podłodze z przeciętej tętnicy.

Woreczek z ziołami nie zdążył jeszcze przemoknąć krwią, chociaż ciałami, prawdopodobnie nie tylko tej dwójki, ktoś będzie musiał się zająć prędzej czy później. Podobnież do ich małego ekscesu, tak i karczemna bójka powoli cichła. Zwłoki elfki i niziołka leżały tuż przy drzwiach prowadzących na zewnątrz, więc zapewne karczmarz w późniejszym okresie dokładniej się wszystkimi zajmie.

Trójka nowych kompanów, uporawszy się z problemem i skończywszy już swawole, ruszyła za przewodnictwem Lindiriona znającego drogę do domu Hirona, kupca bratającego się podczas okupacji Ujścia z zielonymi. Musieli wyjść z szemranych rubieży odbudowującego się miasta prosto w stronę dzielnicy, w której zaczynali mieszkać ci bardziej prawi ludzie i nieludzie – rzemieślnicy, kupcy i zwyczajni mieszczanie. Już tam zerkano z niepokojem na kompanów Lindiriona, którzy w porównaniu do Wysokiego Elfa prezentowali się iście bandycko. W dodatku na Hystericsie widoczne były plamy krwi, które zwracały uwagę niemal każdego przechodnia – a tych wszakże przez ciemne niebo nie było wiele.

Nie minęło dużo czasu, zanim zorientowali się, że w nieco dalszej odległości idzie za nimi trzech strażników miejskich – uzbrojonych po zęby i ewidentnie szykujących się chyba do zaczepienia awanturników. Od domu Hirona byli może trzy zakręty, a w okolicy kręciło się kilku ludzi ostentacyjnie przechodzących na drugą stronę ulicy, byle dalej od kompanii.

z/t tutaj
Spoiler:
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ujście”

cron